Trzeba tu trochę ogarnąć z pajęczyn, bo inaczej jakieś trolle przejmą mój kawałek wirtualnego świata, którego jeszcze nie jestem gotowa o(d)puścić. Niczego sobie po tym wpisie nie obiecuję. Po prostu tak to już jest, że blogi znikają, pojawiają się nowe, życie kręci się nadal...odstawiłam więc dzisiaj łopatę i przypominam sobie jak to bywało....
Temat dyżurny na dzisiaj: "różne zasłony w salonie".
![]() |
| źródło: Pinterest |
Ja tak, chciałam zmiany na wiosnę, zimowo-jesienne zasłony poszły się prać, powiesiłam co miałam: parę angielskich wzorzystych (tak naprawdę to była jedna, ale bardzo szeroka, którą rozprułam na szwie na 2 części i przystosowałam do mojego okna) i kilka (także kombinowanych) atłasowych błękitnych. W szmaciarniach i na alledrogo można upolować prawdziwe cuda, tylko dlaczego Anglicy lubią takie krótkie zasłony? Ktoś wie?
Odważnie, bo nawet długości miały różne ....i stwierdziłam, że całkiem nieźle jak na prowizorkę (hyhy).
Stare zasłony wróciły na lato na miejsce (atłasowe nie wystarczały na szczelne zasłonięcie okna, więc odeszły do lamusa), ale nie wszystkie, bo wzorzyste dobrze się trzymają w moim pracownianym kącie.
Oczywiście oprócz własnych doświadczeń, nie omieszkałam wrzucić tematu w sieć, pierwsza nie jestem. Oto wyłowiona garść inspiracji (two different curtains in one room), voilà!
![]() |
| źródło: Pinterest |
![]() |
| Źródło: Pinterest |
![]() |
| Źródło: Pinterest |
![]() |
| źródło: Pinterest |
Pozdrawiam Was serdecznie i do miłego!
Bestyjeczka
















































































