Pokazywanie postów oznaczonych etykietą phrenology head. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą phrenology head. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 września 2014

Gdy kota nie ma

Chyba tylko po to, żeby nie wyjść z wprawy blogowania (hau hau, miau miau...jak to było?)... wrzucam kilka (zbyt) szybkich ujęć z pokoju Starszaka. 
Za chwilę pies z kulawą nogą tutaj nie zajrzy, nawet moja Przyjaciółka, która już przestała pytać kiedy wrzucę coś nowego na bloga ;-) (ściskam mocno Kaśku!) Każdy wie, że podstawą blogowania jest regularność, dyscyplina (i czas), których mi niestety brakuje. No nic, jeszcze się nie poddałam.
Wracając do dzisiejszej skromnej porcji zdjęć...wspomnianego w tytule kota akurat nie było, więc wykorzystałam okazję do cna. Gdyby jeszcze światło było lepsze, a może więcej czasu na bardziej wysmakowane i zaaranżowane kadry...no nic. Jest jak jest - sauté!
Miłego dnia wszystkim, którzy to (przypadkiem) wstąpili :-)


typowy groch z kapustą :-)

niedziela, 2 lutego 2014

Byle do wiosny...

 
Chciałoby się wielkich rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy. Przeprowadzka kolejny raz odłożona :-(( ... byle do wiosny. Na budowie zrobił się tymczasowy składzik rzeczy różnych i podłużnych. Kto budował wie, że wykończeniówka potrafi być wykańczająca (i nerwowo i finansowo i czasowo).
składzik rzeczy różnych
Raz na tydzień zaglądam w moje przyszłe kąty i wyciągam graty do dopieszczania. NIGDY nie kupię już niczego do odnowienia pomalowanego farbą! Stołek-kręciołek kupiony na pchlim targu pomalowany był co najmniej 3 rożnymi warstwami, od ceglastej czerwieni do żółtego, zielonego i granatu. Zdzierając kolejne warstwy cisnęły się na usta same niecenzuralne słowa. Najśmieszniejsze jest, że w dniu zakupu "farbowanego" stołeczka, kilkanaście stoisk dalej kupiłam taki sam stołek w "naturalnej" szacie i jeszcze taniej o 5 zł - ironia losu.
Tak więc stałam się właścicielką dwóch kręciołków, które przysposobiłam do przyszłej kuchni (nie wyobrażam sobie kuchni bez taboretów), nadając im całkiem modny wygląd.
nowe stołeczki (przed użyciem)
...i pierwszy pieczony kurczak w nowym piekarniku...mniam!
Bardzo mi się spodobała idea krzeseł w "skarpetkach" (deep dyed, dipped), podpatrzone na pinterest i w blogosferze (ubóstwiam tak "zrobione" krzesło Thoneta z blogu Sentimenti's World) - patrz niżej:
Nie odmówiłam sobie jednak przyjemności zrobienia kilku aranżacji dla bloga (na którym tak niewiele się dzieje), korzystam, póki aparat funkcjonuje - ostatnio bardzo humorzasty, więc zdjęć jak na lekarstwo.
w ulubionej aranżacji boho

środa, 23 października 2013

Głowa (nie?) od parady (Phrenology head)

Już dawno mi wpadła w oko, ale nie polowałam na nią specjalnie - nie zamierzałam zostać łowcą głów ;-))
Czasem przez przypadek odkrywam jakąś ciekawą, atrakcyjną cenowo aukcję i tak było tym razem, dwie głowy wpadły do worka. O czym mowa? o ceramicznych "głowach medycznych" phrenology (a raczej pseudomedycznych, ale pod takim hasłem można je spotkać na alledrogo). Na co mi one?....durnostojki i w dodatku dziwne takie ;-))...
Możliwości są, wystarczy po-GŁÓWKO-wać. A gdy komuś brakuje wyobraźni, podrzucam gotowe inspiracje z sieci:
1. na pierwszym tytułowym zdjęciu coś dla miłośników skandynawskich klimatów; sesja znanych mebli String Furniture, wykonana przez Petra Bindel, link do całej sesji: tu
A w innych klimatach:
źródło: http://www.pinterest.com/tonyaricucci/phrenology/
źródło: http://www.pinterest.com/pin/225883737529798683/
Nie ukrywam, że moje dwie głowy (ale to brzmi) posłużą najprawdopodobniej jako podpórki do książek.
Gdyby ktoś był zainteresowany, link do aukcji: tu