poniedziałek, 13 października 2014

Duży kosz (na pranie)?

Jakiś czas temu wpadły mi w oko pięknie, wyplatane kosze w TK Maxx-ie (rękodzieło z Ugandy). Nie kupiłam, cenowo mnie nie zachęciły, a i potrzeby zbytniej nie widziałam, żeby chciejstwo zrealizować.
Po przeprowadzce okazało się, że za bardzo nie ma gdzie trzymać rzeczy przeznaczonych do prania. Z racji mikroskopijnej wielkości łazienki trzeba było "brudnik" umieścić gdzieś pod ręką w korytarzu. I tak stanął wątpliwej urody plastik, w wątpliwej urody kącie. Niespecjalnie się tym przejmowałam, ale trafiła się fajna okazja i nowy-stary, wielgachny nabytek z targowiska wpasował się idealnie we wnękę w korytarzu. Nie sądziłam że będzie pasował prawie do centymetra. Trafiło się ślepej kurze ziarno. Kosz solidny (spokojnie wytrzymuje siedzącego brzdąca), bardzo (!) pojemny, bo ma prawie 60cm średnicy i dodatkowo miły dla oka.
 Nie mogłam sobie odmówić małej sesji zdjęciowej ;-)
Myślę, że w przyszłości wyląduje jako brudnik w większej łazience lub w pokoju Młodszego na wszędobylskie zabawki lub ...my starsi przytulimy go do swojej sypialni lub...coś się wymyśli.
Kilka wyłowionych z sieci inspiracji zastosowań takiego kosza:
...w łazience
via
via
...w pokoju dziecięcym
via
via

24 komentarze :

  1. takim koszem sama bym nie pogardziła, zwłaszcza, że obecny wiklinowy dogorywa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My na starym mieliśmy przez lata kosz z trawy morskiej. Całkiem dobrze służył ale się wyeksploatował, no i był dużo mniejszy. Teraz to będzie bezstresowo, że pranie mi zacznie wyłazić przez klapkę ;-)

      Usuń
  2. Ależ olbrzym fajowy :))) ten kosz oczywiście :)) a krasnal w środku :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko mam nadzieję, że krasnal nie wpadnie na jakiś niszczycielski pomysł w stosunku do olbrzyma.

      Usuń
  3. Wpadam z rewizytą :) I widzę zakup świetny i synkowi również się podoba :))
    Miłego wieczoru! Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny, zapraszam częściej :-)

      Usuń
  4. Świetny :) ja na brudy w tkmaxie kupiłam wielką puchę na psie żarcie. Fajnie wygląda, ale kosz jednak lepszy :) Chyba muszę coś uszyć :)

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renatko, nie wątpię, że oko mi zbieleje, jak coś uszyjesz :-) Uwielbiam patrzeć na Twoje prace.

      Usuń
  5. Asia świetnie wygląda i jak jeszcze cena była obiecująca...to przecież musiałaś nabyć ;-). Ja też często odmawiam sobie różnych fajnych gadżetów bo ceny bywają dla mnie ostrym przegięciem. Buziaki i dobrego dnia ;_)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dizajnerskie must-have'y i gadżety nie dla mnie. Nie powiem, że mi się nie podobają (czasem skuszona coś kupię), ale często cena jest zbyt kosmiczna do tego, co dany produkt sobą reprezentuje. Po stokroć bardziej wolę dać szansę przedmiotom z drugiego obiegu, które po małym liftingu (lub bez) mogą posłużyć przez lata.

      Usuń
  6. Ten znak zapytania w tytule zaniepokoił mnie nieco. Ty nam tu o sesji niby przypadkiem poczynionej... A może te przymiarki niewinne, to pomysł na wykorzystanie kosza w dwójnasób - czasem po prostu człowiek w spokoju by się kawy napił, ale te "robokopy" nie dają :) Ładny ten kosz, bije na głowę plastiki. Pozdrowienia serdeczne.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe uśmiałam się. Widzę, że mamy podobne poczucie humoru Milenko ;-)))) Wczoraj Młodszy przeszedł sam siebie....przydałby się czasem kosz z zamknięciem ;-)))

      Usuń
  7. Zamknięcie zawsze można dorobić ;)) jak człek doprowadzony zostanie do ostateczności ;)
    Wielofunkcyjność kosza jest przekonywująca. Na dodatek rzeczywiście pasuje do różnych wnętrz... żeby nie pokusić sę o stwierdzenie, że wszędzie by się przydał :)
    Pozdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jako schowek jest genialny! W ogóle to mógłby się cudownie rozmnożyć - wyrzuciłabym większość plastików, w których chowają się zabawki i inne duperele.

      Usuń
  8. duży i bardzo fajny! przydałby mi się taki na rysunki zwinięte w ogromne rulony, ktore poki co stoja pod sciana i niezbyt ładnie sie prezentuja!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ się uśmiechnęłam na widok lizaka ;)
    Wojtek ostatnio odstawiał teatralną scenę przy kasie w jednym z supermarketów ...,,daj,,, niosło się echem, ale matka nie ustąpiła ;)))
    Koszy nigdy za mało -przynajmniej u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze słodyczy najczęściej kupujemy nadziane żelki (Młodszy je kocha miłością bezdenną) lub klasyczne ciastka, najlepiej domowe, lizaków nigdy nie popieraliśmy. Ten na obrazku to lizak "tabletka do ssania", bo akurat miał chrypę i czerwone gardło - genialny wynalazek dla mniejszych dzieci, które nie poradzą sobie z tabletką. A jeszcze jak się upominał o "lizaczka". A sceny też potrafi robić, z pluciem i gryzieniem - taka bestia!

      Usuń
  10. Alez młody urósł już..A kosze zawsze sie przydadzą.Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bestyjeczko! Okazuje się, że od lipca tu nie gościłam:) ale się zdziwiłam widząc Waszego Młodszego:))) Przeczytałam sumiennie wszystko i ... aleście się posunęli! Z robotą ma się rozumieć. Gratuluję postępów. Pomysł z dwiema sofami bardzo praktyczny, tyle, że u mnie nijak by nie weszły ( chyba, że przez nie będę skakać, albo wyburzymy jedną ścianę. A do tego bardzo memu mężowi daleko... Kominek z drewnem z boku, inspiracja 3 i 4. Ściskam i życzę wytrzymałości. Jeszcze tylko lat parę i znikną wszelkie dziury:)))) ( no, nas to akurat nie dotyczy, co widać na naszych obrazkach, wciąż coś nam się w życiu sypie, więc urządzanie się i spełnianie marzeń odpływa w dal)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomyślności, radości i zdrówka w nadchodzącym nowym roku!

    Pozdrawiam
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  13. piękna zdobycz! ale jego zawartość jest przecudna ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny kosz, u mnie w każdym kacie jest jakiś kosz, ja mam chyba koszomanię

    OdpowiedzUsuń